Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia francuska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia francuska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 sierpnia 2014

QUICHE LORRAINE - WERSJA WZBOGACONA

Quiche prosto z pieca, sałata i butelka chłodnego, białego wina, to wspaniały lekki posiłek. Quiche możemy podać zarówno na obiad, jak też na kolację. Tradycyjnie jest to foremka z kruchego ciasta wypełniona sosem jajecznym z dodatkiem boczku. Przyrządza się szybko i trudno cokolwiek popsuć. Moja wersja zawiera oprócz boczku, cebulę i suszone pomidory, ale możemy dodać także inne składniki.

Przepis:
ciasto na blaszkę o średnicy 23 - 26 cm

1 szklanka mąki
1/2 kostki masła
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka zimnej wody

Nadzienie:

10dag boczku pokrojonego w kostkę
1 cebula
7 suszonych pomidorów w zalewie
2 jajka
1 szklanka gęstej śmietany
sól, pieprz
1 łyżeczka tymianku

Zagniatamy ciasto z podanych składników (ja pomagam sobie malakserem). Ciastem wyklejamy foremkę, nakłuwamy widelcem i wkładamy do lodówki na 1 godzinę.


W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Na patelni podsmażamy boczek, gdy zbrązowieje dodajemy cebulę i smażymy, żeby cebule się zeszkliła. Zdejmujemy z ognia. Pomidory kroimy na kawałki. Śmietanę mieszamy z jajkami, solą, pieprzem i tymiankiem. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Wyjmujemy ciasto z lodówki i wkładamy do piekarnika na 8 - 10 minut. Ciasto wyjmujemy z piekarnika, układamy na nim boczek z cebulą i pomidory. Zalewamy sosem śmietanowym i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy 25 - 30 minut.


Klasyka francuskiej kuchni zawsze się sprawdza. Pyszna tarta z kruchym ciastem i pożywnymi dodatkami.


Smacznego :)

sobota, 31 maja 2014

KURCZAK MARENGO

Potrzeba matką wynalazków. To przysłowie świetnie ilustruje okoliczności powstania przepisu na kurczaka Marengo. Otóż letniego popołudnia 14 czerwca 1800 r. Napoleon triumfował w bitwie pod Marengo. Po zwycięstwie nad Austriakami cesarz powrócił głodny i zażądał kolacji. Niestety wozy z prowiantem jeszcze nie dotarły na miejsce i kucharz cesarza Dunand musiał bardzo szybko zaimprowizować posiłek. Udało mu się zdobyć kurczaka, dwa jajka, kilka pomidorów i raka z pobliskiego strumienia. W torbie nosił podręczny zapas oliwy, czosnek i kawałek chleba, nóż i butelkę wina. W manierce pozostało mu trochę koniaku, który postanowił też wykorzystać i zabrał się do pracy. Efekt tak zasmakował Napoleonowi, że danie na stałe zagościło w jego jadłospisie. I nie tylko w jego, bo jest to potrawa popularna zarówno w kuchni włoskiej, jak i francuskiej.

Przepis, który wypróbuję pochodzi z książki „Smaki północnej Italii” amerykańskiej pisarki Marleny de Blasi, która opowiada o tradycyjnych potrawach przygotowywanych w północnych regionach Włoch. Kurczak Marengo znajduje się w rozdziale poświęconym Piemontowi.


Przepis:
(na 6 osób)

1 1/2 szklanki oliwy
6 udek kurczaka, opłukanych w osolonej wodzie i osuszonych papierowym ręcznikiem
3 podwójne piersi kurczaka, opłukane w osolonej wodzie i osuszone papierowym ręcznikiem
sól i pieprz
1 szklanka białego wina
4 posiekane ząbki czosnku
6 pomidorów, obranych i posiekanych
1/4 szklanki koniaku
6 kromek chleba najlepiej z mąki gruboziarnistej
6 jajek
12 krewetek (raki raczej trudno spotkać)


Podgrzej na patelni 1/2 szklanki oliwy i na gorącej obsmaż kawałki kurczaka na złoto. Posyp solą i pieprzem, polej 1/2 szklanki wina, przykryj i duś na małym ogniu około 30 minut. Przełóż kurczaka na półmisek. Do sosu na patelni dodaj czosnek, pomidory, 1/2 szklanki wina, koniak, sól i pieprz, duś na małym ogniu około 20 minut. Włóż kurczaka z powrotem na patelnię i podgrzej. W czasie gotowania sosu, w małym rondlu rozgrzej resztę oliwy, obsmaż chleb, przyrumieniając na złoto z obu stron. Przełóż na talerze. Wbij dwa jajka na patelnię i usmaż około 2 minut (na sadzone), przełóż na chleb, usmaż pozostałe jajka. Na końcu w tym samym rondlu podsmaż przez minutę krewetki. Na talerze dodaj kurczaka, polej sosem, dodaj krewetki.

Ja przygotowałam danie z połowy składników. W przepisie nie było żadnej surówki. Zastanawiałam się co będzie pasować i zdecydowałam się na bardzo prostą sałatę:
jedną sałatę rzymską umyj, osusz i porwij na małe kawałki. Około 6 – 7 truskawek umyj, pokrój na ćwiartki, poukładaj na sałacie i całość skrop obficie octem balsamicznym.


Finał:

Nie dziwi mnie, że danie tak smakowało cesarzowi Napoleonowi. Kurczak jest soczysty, sos delikatny, a jednocześnie urozmaicony przez niebanalne połączenie czosnku, pomidorów, krewetek i aromatu wina z koniakiem. Dzięki chlebowi i jajkom czujemy się bardzo syci. Sałata dodaje świeżości całemu daniu.


piątek, 23 maja 2014

SORBET TRUSKAWKOWY

Sezon truskawkowy uważam za otwarty!!!
Po wielu miesiącach oczekiwania wreszcie pojawiły się soczyste, pachnące i słodkie truskawki nasze krajowe. Na razie zajadamy się nimi codziennie i cieszymy ich świeżym smakiem. Jeśli chcielibyście zatrzymać ten smak na dłużej można go zamknąć w orzeźwiającym sorbecie truskawkowym.

Receptura na sorbet truskawkowy pochodzi z książki pt. „Francuski szef kuchni”, zawierającej wszystkie przepisy z kultowego programu kulinarnego prowadzonego dd 1963 r. przez Julię Child w amerykańskiej telewizji pod tym samym tytułem.


Przepis:

2 litry świeżych truskawek
miska do mieszania
1 1/2 szklanki cukru pudru
1/4 szklanki soku z cytryny
2 białka
opcjonalnie 1 szklanka zimnej tłustej śmietany

Odszypułkuj truskawki i umyj, przepuść przez sitko nad miską. Wsyp cukier, wlej sok z cytryny i mieszaj przez 2 minuty, aż cukier się rozpuści. Ubij białka w osobnej misce, połącz delikatnie z masą truskawkową (dzięki temu nie pojawią się kryształki lodu).
Przykryj masę i wstaw do zamrażalnika na kilka godzin. Następnie przez parę minut energicznie ubijaj drucianą trzepaczką, aby rozbić ewentualne kryształki lodu. Jeśli chcesz dodać śmietanę to teraz, szybko mieszając. Sorbet ze śmietaną nosi nazwę szerbet.
Wstaw ponownie do zamrażalnika na 4 – 5 godzin.


Na próbę zrobiłam sorbet z 1/2 kg truskawek. Zmiksowałam je dodając po trochu cukier i sok z cytryny, próbując, czy jest wystarczająco słodko-kwaśny.


Finał:

Po wyjęciu z zamrażarki, najlepiej odczekać parę minut, aż troszkę zmięknie i będzie łatwiej nakładać. Sorbet jest puszysty bez kryształków lodu. Smakuje i pachnie bardzo truskawkowo. Co równie ważne nie zawiera żadnych dziwnych substancji chemicznych, jakie można znaleźć w sorbetach sklepowych, a robi się go migiem.


sobota, 10 maja 2014

JAJKA

Dawniej dobrego kucharza rozpoznawano po czapce, jaką nosił w trakcie pracy. Zwykły kucharz mógł zakładać mały toczek, mistrz nadzorujący pracę toczek z zakładkami, natomiast szef kuchni musiał poradzić sobie ze dużym wykrochmalonym toczkiem, który posiadał tyle zakładek, na ile sposobów potrafił przyrządzić jajko.
Większość szefów znało sto sposobów, natomiast Auguste Escoffier twierdził, że zna takich sposobów sześćset osiemdziesiąt pięć!!! Escoffier był genialnym kucharzem i szefem kuchni w prestiżowych reatauracjach, ale też osobą, która zrewolucjonizowała w XIX w. świat kulinarny, wprowadzając system pracy kucharzy oparty na doświadczeniach wyniesionych z wojska. Od tej pory zamiast kazać jednemu kucharzowi przygotowywać całe danie, kuchnia została podzielona na strefy (brygady), a każdą z nich kierował mistrz. Talerz przechodził od jednego mistrza do drugiego, stopniowo zapełniając się poszczególnymi elementami. Taka organizacja kuchni sprawdza się do dzisiaj.



Escoffier był także autorem potraw, które dedykował znanym osobistościom, bywającym w jego restauracjach, np. deser Melba nazwał na cześć australijskiej śpiewaczki operowej Nellie Melba. O śpiewaczce mało kto pamięta, ale Melba nadal pozostaje w kanonie klasycznych deserów. W książce „Białe trufle” autorstwa N.M. Kelby, poświęconej Escoffierowi, znajdujemy portret człowieka, dla którego gotowanie było pasją tak wielką, że mógł poświęcić dla niej całe życie oraz szczęście własne i swojej rodziny . To również powieść o miłości, kobietach i jedzeniu. O tym, jak bardzo przygotowywanie potraw i ich spożywanie może wpływać na nasze zmysły i uczucia.


Poszukując przepisów na dania z jajek, znalazłam książkę poświęconą właśnie temu składnikowi, której autorem jest Michel Roux, również wybitny kucharz, będący szefem kuchni w restauracji Watersiede Inn w angielskim miasteczku Bray, od 21 lat utrzymującej trzy gwiazdki Michelina, najbardziej prestiżowe wyróżnienie gastronomiczne.
Według niego jajka są najprostszym i kompletnym pokarmem, jednocześnie tak uniwersalnym, że można z niego przygotować zarówno szybkie posiłki, jak też wykwintne dania.
Spośród 130 przepisów bardzo trudno dokonać wyboru, w końcu decyduję się na jajka w koszulkach i jajka pieczone.


Jajka w koszulkach.
Przepis:

Głęboki rondel napełniamy nieosoloną wodą p, do wysokości około 10 cm. Dodajemy 3 łyżki białego octu winnego i doprowadzamy do wrzenia. Rozbijamy jajko do małej miseczki i delikatnie przelewamy do wody, w miejscu najintensywniejszego wrzenia. Za pomocą łyżki cedzakowej wyjmujemy jajko. Podajemy od razu lub przekładamy do miski z mocno schłodzoną wodą i odstawiamy na 10 minut. Małym nożem przycinamy nierówności białka, żeby nadać mu ładny kształt. Jajko w koszulce można też wykorzystać, jako dodatek, np. do zupy warzywnej, albo do pure z ziemniaków, w którym robimy specjalny dołek dla jajka.

Chyba potrzebuję więcej wprawy, żeby uzyskać takie ładne jajko w koszulce, jak na zdjęciu w książce :)


Jajka pieczone (w kokilkach).
Przepis:

Jajka muszą mieć temperaturę pokojową. Piekarnik rozgrzewamy do 170 C. Kamionkowe lub ceramiczne kokilki smarujemy miękkim masłem. Lekko posypujemy solą i pieprzem. Jajko ostrożnie wybijamy do małego naczynia i delikatnie przelewamy do kokilki. Do białka dolewamy ok. łyżki śmietany kremówki, uważając, żeby na wpłynęła na żółtko. Blachę do pieczenia wkładamy pergaminem. Stawiamy miseczkę i nalewamy na blachę trochę wrzącej wody, do połowy brzegów. Wkładamy do piekarnika.



Po około 10 minutach białko powinno być ścięte, a żółtko płynne. Jeśli ktoś woli mocnej upieczone, powinien poczekać jeszcze około 3 minut.



Smakuje trochę, jak jajko sadzone, ale jest delikatniejsze i ładniej wygląda :))
Gotowanie, to związek małżeński nauki i poezji, jak twierdził Escoffier :)) więc ważne jest dla wszystkich zmysłów.

sobota, 26 kwietnia 2014

FANTAZJA Z WHISKY

Kiedy czujesz, jak nie wiedzieć czemu, spodnie po Świętach Wielkanocnych dziwnie cisną w pasie, a masz ochotę na coś słodkiego. Kiedy za oknem leje deszcz i nie chce się iść do sklepu po czekoladę, albo ulubione ciasteczka, a masz ochotę na coś słodkiego. Kiedy jakiś mały smuteczek Cię dopadnie i tylko coś słodkiego może poprawić Ci nastrój...
Z pomocą przychodzi Julia Child i Jej książka „Francuski szef kuchni”, w której znajdujemy fajny przepis na lekki deser do zjedzenia bez wyrzutów sumienia. Deser z pieczonych moreli z whisky typu bourbon, czyli „fantaisie bourbonnaise”. Jest to klasyczny deser z kuchni francuskiej lat 60-tych XX wieku, bardzo prosty do przygotowania.

Przepis:

naczynie żaroodporne o średnicy mniej więcej 23 cm i głębokości około 4 cm
3 łyżki masła
1/3 szklanki brązowego cukru
1/3 szklanki posiekanych fistaszków (lub innych orzechów)
1/2 kg moreli z puszki, odcedzonych i pokrojonych na połówki (ewentualnie brzoskwinie)
1 duży banan, obrany i pokrojony na plasterki
1 cytryna
1/4 szklanki whisky typu bourbon (lub koniaku)


Rozgrzej piekarnik do temperatury 190 C. Posmaruj naczynie żaroodporne 1/2 masła, posyp 1/2 cukru i 1/2 orzechów. Połówki moreli rozłóż na obrzeżu naczynia, a plasterki banana pośrodku. Zetrzyj skórkę z cytryny nad owocami, potem wyciśnij sok, całość polej bourbonem i przyprósz resztą cukru oraz orzechów. Rozłóż resztę masła w drobnych kawałkach. Umieść naczynie na górnym poziomie piekarnika na 40 – 45 minut. Deser będzie gotowy, kiedy lekko zrumieni się z wierzchu, a płyn zredukuje się do gęstego syropu. Podawaj na gorąco lub zimno, np. z dodatkiem gęstej śmietany lub lodów.


Finał:

Podczas pieczenia z piekarnika unosi się słodko-owocowy zapach. Owoce stały się bardzo miękkie, a syrop, który je otacza zawiera niesamowitą mieszankę wszystkich smaków: cukru, cytryny, orzechów i delikatnie wyczuwalny alkohol. Prawdziwie aromatyczna fantazja!


Wybieram wersję dietetyczną, bez śmietany, bez lodów, ale i tak smakuje bosko :)


Bon Appétit!!!

środa, 9 kwietnia 2014

ZUPA CEBULOWA

Soupe à l' oignon, czyli zupa cebulowa to popularne danie kuchni francuskiej.
Znaną miłośniczką i wielką propagatorką tej kuchni była Amerykanka Julia Child, autorka słynnych książek kucharskich oraz telewizyjnych programów kulinarnych.
W 1951 r., jako pierwsza kobieta ukończyła prestiżową francuską szkołę kucharską „Cordon bleu”. W 1961 roku ukazała się jej bestsellerowa 743-stronicowa książka kucharska z przepisami na francuskie dania „Mastering the Art of French Cooking” (przygotowana we współpracy z dwiema przyjaciółkami). Jednak to Julia wykonała większość pracy, związanej z opracowaniem przepisów i dostosowaniem do amerykańskich realiów.
Od 1963 r. prowadziła telewizyjny program kulinarny „Francuski Szef Kuchni”, emitowany przez kolejnych 10 lat. To właśnie jej Amerykanie i nie tylko oni, zawdzięczają możliwość przygotowania w domu wybornych dań, będących klasyką kulinarną.


Przepis pochodzi z książki pt. Francuski Szef Kuchni, zawierającej wszystkie przepisy z kultowego programu kulinarnego, prowadzonego przez Julię Child. Potrzebne składniki i kolejne etapy przygotowywania dania, opisane zostały w tak przystępny sposób, że nawet osoby mające małe doświadczenie w kuchni poradzą sobie bez problemu.

Przepis:

ciężkie naczynie do zapiekanek lub rondel o pojemności 4 litrów
3 łyżki masła
1 łyżka oliwy lub oleju
ok. 70 dag, czyli 5 – 6 szklanek cienko pokrojonej cebuli
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki cukru
3 łyżki mąki
3 litry gorącego bulionu wołowego
1 szklanka czerwonego lub białego wina
1 liść laurowy
1/2 łyżeczki szałwii
sól i pieprz do smaku

Roztop masło z olejem w rondlu lub naczyniu do zapiekanek, dodaj plasterki cebuli i wymieszaj, żeby cała cebula pokryła się tłuszczem. Przykryj i duś na umiarkowanym ogniu przez 15 – 20 minut, od czasu do czasu mieszając, aż cebula zeszkli się i zmięknie. Zdejmij pokrywkę, zwiększ ogień, dodaj sól oraz cukier, wymieszaj. Cukier będzie się karmelizował i nada cebuli złocisty kolor. Smaż przez około 30 minut, często mieszając, aż cebula się mocno przyrumieni. Zredukuj ogień do umiarkowanego, wmieszaj mąkę i dodaj trochę masła, jeśli mąka nie połączy się z cebulą. Smaż na małym ogniu, przez mniej więcej 2 minuty, nieprzerwanie mieszając, aż mąka przyrumieni się lekko. Zdejmij z ognia.
Wlej szklankę gorącego bulionu i wymieszaj drucianą ubijaczką, żeby połączyć mąkę z bulionem. Wlej resztę bulionu oraz wino, dodaj liść laurowy i szałwię. Zagotuj i pozostaw na małym ogniu przez 30 – 40 minut. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Podawaj z bagietkami i tartym parmezanem.


Zupa cebulowa wymaga cierpliwości i częstego mieszania. Nawet największy twardziel uroni kilka łez w trakcie jej przygotowywania.

O wiele fajniej miesza się zupę i czeka na finał, przy dźwiękach francuskiej muzyki, wybranej specjalnie do umilania gotowania.


Finał:

Dzięki długiemu duszeniu cebula zupełnie traci ostrość i przekształca się w zupie w jedwabistą emulsję z nutą słodyczy przełamaną odrobiną goryczy szałwii. Chociaż nie ma tego w przepisie Julii Child, ja zawsze dodaję pod koniec gotowania mały kieliszek koniaku, który niesamowicie wzbogaca smak i aromat.
BON APPETIT!