Florentynki to małe ciasteczka o owalnym kształcie, przygotowywane z bakalii, najczęściej z migdałów lub orzechów. Jak sama nazwa wskazuje pochodzą w Florencji. Pysznie smakują, jako małe co nieco do popołudniowej kawy. Polecam florentynki bez pieczenia, przygotowane z czekolady i udekorowane ulubionymi dodatkami. Możemy użyć każdego rodzaju czekolady, ważne żeby była to czekolada dobrej jakości. Jako fanka gorzkiej czekolady, najczęściej właśnie z niej przygotowuję florentynki. Jeśli chodzi o dodatki, to często się zmieniają w zależności od tego co akurat mam pod ręką. W tej sprawie każdy może popuścić wodze fantazji.
Przepis:
Tabliczka gorzkiej czekolady (10 dag)
1/4 kostki masła (5 dag)
Wiórki kokosowe
Żurawina suszona
Kawałki czekolady i kawałki masła wkładamy do naczynia żaroodpornego,stawiamy na garnku z gotującą się wodą i mieszamy, czyli rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Ważne, żeby naczynie nie stykało się z wodą, bo wtedy czekolada za szybko się rozpuści i zrobią się grudki. Kiedy powstanie jednolita masa, zdejmujemy naczynie i czekamy chwilkę, aż masa trochę ostygnie. Blaszkę lub inną płaską powierzchnię wykładamy papierem do pieczenia, na papierze łyżką nakładamy czekoladę, tak aby powstały płaskie ciasteczka o owalnym kształcie. Na każdym ciasteczku układamy po kilka żurawin i opruszamy wiórkami kokosowymi. Wyglądają pięknie. Teraz najtrudniejszy etap, czyli czekanie, aż czekolada całkiem zastygnie.
Finał: siadamy wygodnie i delektujemy się wspaniałym połączeniem gorzkiej czekolady ze słodko-kwaśnym smakiem żurawiny i delikatną nutką kokosową. Uwaga, łatwo się uzależnić
Smacznego :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 sierpnia 2014
środa, 20 sierpnia 2014
KRUCHE CIASTECZKA PACHNĄCE LAWENDĄ
Lawenda kojarzy się z pięknym fioletowym kolorem kwiatów i delikatnym zapachem. Najczęściej używana jest w formie olejku, jako dodatek do kosmetyków, albo w postaci suszonych kwiatów, jako odświeżacz w naszych szafach. Ale to nie jedyne możliwości lawendy, jest także bardzo cenionym dodatkiem w kuchni, zarówno do dań mięsnych, jak też do ciast i deserów. Napar z jej kwiatów łagodzi stany napięcia nerwowego oraz dolegliwości pokarmowe.
Moje kruche ciasteczka wzbogacę aromatem lawendy :)
Przepis:
1 szklanka mąki
6 łyżek cukru
1/2 kostki masła
1 łyżka zimnej wody
1 łyżka suszonych kwiatów lawendy
Mąkę mieszamy z lawendą, cukrem i zagniatamy z masłem, dodając łyżkę zimnej wody (ja ułatwiam sobie pracę malakserem). Ciasto owijamy folią spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Wyjmujemy ciasto, wałkujemy przez folię na grubość 5 mm, wykrawamy ciasteczka i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy do piekarnika i pieczemy 12 - 15 minut. Wyjmujemy i czekamy, aż wystygną.
Smakują i pachną przepięknie lawendowo. Polecam z popołudniową kawą :)
Smacznego :)
Moje kruche ciasteczka wzbogacę aromatem lawendy :)
Przepis:
1 szklanka mąki
6 łyżek cukru
1/2 kostki masła
1 łyżka zimnej wody
1 łyżka suszonych kwiatów lawendy
Mąkę mieszamy z lawendą, cukrem i zagniatamy z masłem, dodając łyżkę zimnej wody (ja ułatwiam sobie pracę malakserem). Ciasto owijamy folią spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Wyjmujemy ciasto, wałkujemy przez folię na grubość 5 mm, wykrawamy ciasteczka i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy do piekarnika i pieczemy 12 - 15 minut. Wyjmujemy i czekamy, aż wystygną.
Smakują i pachną przepięknie lawendowo. Polecam z popołudniową kawą :)
Smacznego :)
czwartek, 19 czerwca 2014
SARDYNIA OD KUCHNI
Kuchnia włoska uważana jest za jedną z najlepszych na świecie. W całym kraju można oczywiście zjeść pizzę, ravioli, czy prosciutto e melone.
Każdy region wyróżnia się jednak jakimiś charakterystycznymi specjalnościami. Klasyczna kuchnia Sardynii bazuje na lokalnych produktach i przepisach wywodzących się z tradycji pasterskich i rybackich. Popularny jest chleb zrobiony z bardzo cienkich płatków mącznych grubości pergaminu wypiekanych w piecu. Taki chleb można przechowywać przez kilka miesięcy, dlatego dawniej pasterze zabierali go w góry podczas wypasu owiec. Z kuchni pasterskiej pochodzą dania mięsne, takie jak befsztyk z mięsa osła lub koniny oraz oczywiście jagnięcina, w tym także podroby. W czasie świątecznych obiadów przygotowuje się małego prosiaczka pieczonego na rożnie w całości z dodatkiem ziół.
Menu restauracji:
prosiaczek, osiołek, konik ...
Nam jednak trochę szkoda zwierzątek i wybieramy inne przysmaki.
Mieszkańcy Sardynii, podobnie jak mieszkańcy w innych regionach Włoch często gotują makaron. Odmianą charakterystyczną tutaj jest gnocchetti, czyli drobny makaron kształtem przypominający miniaturowe kluski gnocchi, podawany z sosem pomidorowym.
Gnocchetti sardi
Delikatny makaron z prostym sosem pomidorowym posypany parmezanem - prosto i smacznie.
W rejonach nadmorskich królują na stołach ryby i owoce morza. Pyszne ryby z grilla, takie jak tuńczyk, cefal, plamiak i wiele innych, których nazw niestety nie ma po polsku. Zupy rybne z dodatkiem krewetek, ośmiornice w sosie pomidorowym, czy czarne risotto z dodatkiem atramentu mątwy. Popularne są także kalmary nadziewane lokalnym serem pecorino z mleka owczego.
Ośmiornica w pomidorach
Macki ośmiornicy skąpane w aromatycznym sosie z pomidorów i ziół okazują się miękkie i sprężyste - mniam.
Od dawna na wzgórzach Sardynii uprawia się winorośl i produkuje wino. Najbardziej znane to czerwone wino Cannonau o bardzo owocowym bukiecie z nutką aromatu ziół i ziemi.
Oprócz wina Sardyńczycy produkują jedyny w swoim rodzaju likier z rośliny o nazwie mirto. Z owoców powstaje likier mirto rosso o ciemnobrązowej barwie, ma słodki, trochę ziołowy smak. Z liści również przygotowuje się likier, ale mirto bianco, lżejszy i trochę mniej aromatyczny. Obowiązkowa pamiątka z Sardynii w butelce z korkową osłonką :)
Wśród deserów zdecydowanie na prowadzenie wysuwają się kruche ciasteczka z nadzieniem z mielonych migdałów, specjalnego gatunku wina (vin cotto) lub miodu. Nadzienie bardzo często aromatyzowane jest mirto. Mirto podbiło moje podniebienie :)
Na Sardynii można też delektować się bardzo smacznymi czekoladkami Sospiri, nadziewanymi podobnie jak ciastka pastą z migdałów z dodatkiem mirto, czekolady lub rodzynek. Moim numero uno są oczywiście te aromatyzowane mirto :)
Wszystkie sardyńskie specjały smakują wybornie, szczególnie w takich okolicznościach przyrody :)
cdn ...
Każdy region wyróżnia się jednak jakimiś charakterystycznymi specjalnościami. Klasyczna kuchnia Sardynii bazuje na lokalnych produktach i przepisach wywodzących się z tradycji pasterskich i rybackich. Popularny jest chleb zrobiony z bardzo cienkich płatków mącznych grubości pergaminu wypiekanych w piecu. Taki chleb można przechowywać przez kilka miesięcy, dlatego dawniej pasterze zabierali go w góry podczas wypasu owiec. Z kuchni pasterskiej pochodzą dania mięsne, takie jak befsztyk z mięsa osła lub koniny oraz oczywiście jagnięcina, w tym także podroby. W czasie świątecznych obiadów przygotowuje się małego prosiaczka pieczonego na rożnie w całości z dodatkiem ziół.
Menu restauracji:
prosiaczek, osiołek, konik ...
Nam jednak trochę szkoda zwierzątek i wybieramy inne przysmaki.
Mieszkańcy Sardynii, podobnie jak mieszkańcy w innych regionach Włoch często gotują makaron. Odmianą charakterystyczną tutaj jest gnocchetti, czyli drobny makaron kształtem przypominający miniaturowe kluski gnocchi, podawany z sosem pomidorowym.
Gnocchetti sardi
Delikatny makaron z prostym sosem pomidorowym posypany parmezanem - prosto i smacznie.
W rejonach nadmorskich królują na stołach ryby i owoce morza. Pyszne ryby z grilla, takie jak tuńczyk, cefal, plamiak i wiele innych, których nazw niestety nie ma po polsku. Zupy rybne z dodatkiem krewetek, ośmiornice w sosie pomidorowym, czy czarne risotto z dodatkiem atramentu mątwy. Popularne są także kalmary nadziewane lokalnym serem pecorino z mleka owczego.
Ośmiornica w pomidorach
Macki ośmiornicy skąpane w aromatycznym sosie z pomidorów i ziół okazują się miękkie i sprężyste - mniam.
Od dawna na wzgórzach Sardynii uprawia się winorośl i produkuje wino. Najbardziej znane to czerwone wino Cannonau o bardzo owocowym bukiecie z nutką aromatu ziół i ziemi.
Oprócz wina Sardyńczycy produkują jedyny w swoim rodzaju likier z rośliny o nazwie mirto. Z owoców powstaje likier mirto rosso o ciemnobrązowej barwie, ma słodki, trochę ziołowy smak. Z liści również przygotowuje się likier, ale mirto bianco, lżejszy i trochę mniej aromatyczny. Obowiązkowa pamiątka z Sardynii w butelce z korkową osłonką :)
Wśród deserów zdecydowanie na prowadzenie wysuwają się kruche ciasteczka z nadzieniem z mielonych migdałów, specjalnego gatunku wina (vin cotto) lub miodu. Nadzienie bardzo często aromatyzowane jest mirto. Mirto podbiło moje podniebienie :)
Na Sardynii można też delektować się bardzo smacznymi czekoladkami Sospiri, nadziewanymi podobnie jak ciastka pastą z migdałów z dodatkiem mirto, czekolady lub rodzynek. Moim numero uno są oczywiście te aromatyzowane mirto :)
Wszystkie sardyńskie specjały smakują wybornie, szczególnie w takich okolicznościach przyrody :)
cdn ...
środa, 23 kwietnia 2014
CHILE
Dzięki naszemu miłemu gościowi z Chile udało nam się troszkę zapoznać z tym odległym krajem i jego kuchnią. Kuchnia chilijska oparta jest na świeżych, lokalnych produktach. Bardzo popularne są ryby i owoce morza, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę jego położenie i dostęp do Oceanu Spokojnego.
Niektóre potrafią zadziwić potencjalnych nabywców. Strach się bać :)
Na targach można kupić mnóstwo świeżych ryb i owoców morza „mariscos”, dopiero co złowionych, a co równie ważne na miejscu działają bary i restauracje, gdzie można wybrać to na co ma się ochotę, poprosić o przygotowanie i od razu skonsumować.
Zupa rybna z owocami morza.
Berberechos zamknięte w pięknych muszlach
(źródło: wikipedia)
Purye, wygląda jak kamień, który po przecięciu jakby krwawił
(źródło: wikipedia)
Pan krab na spacerze
Morskie różności w postaci zakonserwowanej też smakują wybornie.
Sałatka z owocami morza
Chilijczycy uwielbiają awokado i dodają je do wszystkiego, nie może więc zabraknąć oliwy aromatyzowanej awokado.
Podobnie, jak w innych krajach Ameryki Łacińskiej, Hiszpanie wprowadzili uprawę winorośli w Chile w XVI wieku. Jednak nowoczesne winiarstwo rozwinęło się w XIX wieku wraz z rozprzestrzenianiem się kultury francuskiej. Kilka lat przed spustoszeniem winnic europejskich przez filokserę (odmiana mszycy) winnice obsadzono sadzonkami sprowadzonymi z Francji. Dzięki temu w Chile zachowały się odmiany, które zostały zniszczone w Europie, m.in. Carmenere. Długo uważano ją za odmianę merlota. Dopiero w 1994 r. badania DNA wykazały, że jest to stary szczep uprawiany w winnicach Bordeaux przed zniszczeniem przez filokserę, znany także jako grand vidure. Szczep Carmenere daje wino, które cechuje się wiśniowo-owocowym bukietem z nutami ziemisto-przyprawowymi i karmazynowym kolorze. Smak przywodzi na myśl także gorzką czekoladę, tytoń i skórę. Degustacja tego wina, to wielka przyjemność.
Jeśli chodzi o desery, to przede wszystkim muszą być bardzo słodkie. My skosztowaliśmy ciasteczek „Chilenitos”. To dwie bezy przekładane kremem „dulce de leche”, czyli mleczną słodyczą i polukrowane, a ciasteczka „Alfajor” składają się z dwóch płaskich części podobnych do małych pierników przekładanych również kremem „dulce de leche” i oblanych mleczną czekoladą. „Dulce de leche” można też dodawać do naleśników lub placków, albo do czego się chce.
Do typowych chilijskich słodkości pasuje lekkie wino deserowe powstałe z połączenia szczepu Sauvignon Blanc i Gewurztraminer o intensywnym owocowym aromacie z nutą cytrusową i odrobiną miodu.
Yerba Matte, nie jest w Chile tak popularna, jak w Argentynie, ale można kupić bardzo ładne naczynia do picia, nawet bardzo tradycyjne z wydrążonej małej dyni „calabaza”
Nie mogło zabraknąć muzyki. Choć gra wymaga umiejętności, to zapał też jest ważny :)
Okaryna w wersji mini wydaje śliczne dźwięki podobne do fletu, ale bardziej skoczne.
Nie zabiera dużo miejsca, więc właściwie można się z nią nie rozstawać.
Charango, instrument dziesięcio-strunowy, tradycyjnie wytwarzany z muszli pancernika „armadillo”. Obecnie produkowany z drewna, wykorzystywany w tradycyjnej muzyce andyjskiej.
SALUDOS!
Niektóre potrafią zadziwić potencjalnych nabywców. Strach się bać :)
Na targach można kupić mnóstwo świeżych ryb i owoców morza „mariscos”, dopiero co złowionych, a co równie ważne na miejscu działają bary i restauracje, gdzie można wybrać to na co ma się ochotę, poprosić o przygotowanie i od razu skonsumować.
Zupa rybna z owocami morza.
Berberechos zamknięte w pięknych muszlach
(źródło: wikipedia)
Purye, wygląda jak kamień, który po przecięciu jakby krwawił
(źródło: wikipedia)
Pan krab na spacerze
Morskie różności w postaci zakonserwowanej też smakują wybornie.
Sałatka z owocami morza
Chilijczycy uwielbiają awokado i dodają je do wszystkiego, nie może więc zabraknąć oliwy aromatyzowanej awokado.
Podobnie, jak w innych krajach Ameryki Łacińskiej, Hiszpanie wprowadzili uprawę winorośli w Chile w XVI wieku. Jednak nowoczesne winiarstwo rozwinęło się w XIX wieku wraz z rozprzestrzenianiem się kultury francuskiej. Kilka lat przed spustoszeniem winnic europejskich przez filokserę (odmiana mszycy) winnice obsadzono sadzonkami sprowadzonymi z Francji. Dzięki temu w Chile zachowały się odmiany, które zostały zniszczone w Europie, m.in. Carmenere. Długo uważano ją za odmianę merlota. Dopiero w 1994 r. badania DNA wykazały, że jest to stary szczep uprawiany w winnicach Bordeaux przed zniszczeniem przez filokserę, znany także jako grand vidure. Szczep Carmenere daje wino, które cechuje się wiśniowo-owocowym bukietem z nutami ziemisto-przyprawowymi i karmazynowym kolorze. Smak przywodzi na myśl także gorzką czekoladę, tytoń i skórę. Degustacja tego wina, to wielka przyjemność.
Jeśli chodzi o desery, to przede wszystkim muszą być bardzo słodkie. My skosztowaliśmy ciasteczek „Chilenitos”. To dwie bezy przekładane kremem „dulce de leche”, czyli mleczną słodyczą i polukrowane, a ciasteczka „Alfajor” składają się z dwóch płaskich części podobnych do małych pierników przekładanych również kremem „dulce de leche” i oblanych mleczną czekoladą. „Dulce de leche” można też dodawać do naleśników lub placków, albo do czego się chce.
Do typowych chilijskich słodkości pasuje lekkie wino deserowe powstałe z połączenia szczepu Sauvignon Blanc i Gewurztraminer o intensywnym owocowym aromacie z nutą cytrusową i odrobiną miodu.
Yerba Matte, nie jest w Chile tak popularna, jak w Argentynie, ale można kupić bardzo ładne naczynia do picia, nawet bardzo tradycyjne z wydrążonej małej dyni „calabaza”
Nie mogło zabraknąć muzyki. Choć gra wymaga umiejętności, to zapał też jest ważny :)
Okaryna w wersji mini wydaje śliczne dźwięki podobne do fletu, ale bardziej skoczne.
Nie zabiera dużo miejsca, więc właściwie można się z nią nie rozstawać.
Charango, instrument dziesięcio-strunowy, tradycyjnie wytwarzany z muszli pancernika „armadillo”. Obecnie produkowany z drewna, wykorzystywany w tradycyjnej muzyce andyjskiej.
SALUDOS!
wtorek, 1 kwietnia 2014
DUMA I UPRZEDZENIE
"Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony". Tak rozpoczyna się powieść Jane Austen "Duma i uprzedzenia". Autorka opisująca życie klas wyższych w Anglii na przełomie XVIII i XIX wieku, tworzyła powieści barwnie opisujące perypetie związane właśnie z małżeństwem, ale potrafiła także odtworzyć realia epoki, w szczególności sytuację kobiet. W przypadku panien z dobrych domów, nie mających posagu, a chcących wyjść za mąż, wyjątkowe znaczenie miała nieskazitelna reputacja. W jej powieściach odnajdziemy wiele szczegółów związanych z ówczesnymi obyczajami i zasadami dobrego wychowania.
Jane Austen - portret (źródło:Wikipedia)
Jakie panowały wtedy zwyczaje kulinarne, co podawano na eleganckich przyjęciach, a co jadano na co dzień w wiejskich posiadłościach. Na te pytania odpowiadają Maggie Black i Deirdre Le Faye, autorki książki pt. "Książka kucharska Jane Austen".
Jeśli chodzi o rozkład dnia, to trzeba podkreślić, że przede wszystkim jadano o innych porach, niż obecnie, głównie z powodu braku sztucznego oświetlenia. Świece, drwa i wegiel były drogie, dlatego ważne było jak najlepsze wykorzystanie światła dzienego. Śniadanie zazwyczaj zjadano około godziny dziesiątej. Obiad podawano o trzeciej lub czwartej po południu i trwał średnio około dwóch godzin. Latem po jego zakończeniu towarzystwo wybierało się na spacer. Zimą gromadzono się w bawialni, gdzie przy ogniu na kominku rozmawiano, grano w karty albo urządzano zaimprowizowane koncerty i tańce. Około ósmej spożywano lekką kolację, podczas której podawano także ciasto i herbatę.
Współcześni Jane Austen nie mieli oczywiście tak łatwego dostępu do produktów spożywczych, jak obecnie. Głównie korzystano z artykułów lokalnych, zbieranych sezonowo, co z jednej strony miało swoje dobre strony, bo jadano świeże plony, jednak z drugiej strony bardzo ograniczało dobór potraw.
Powszechnie znany angielski obyczaj picia herbaty o godzinie piątej, to nowość wprowadzona w epoce edwardiańskiej, czyli w czasie panowania syna królowej Wiktorii (1900 - 1910), o ściśle określonej funkcji towarzyskiej.
Za czasów Jane Austen nie wydawano poradników kulinarnych, więc najczęściej posługiwano się przepisami, zapisanymi ręcznie, które przechodziły z pokolenia na pokolenie.
Z licznych propozycji zawartych w www. książce wybieram "Lane ciastka rautowe", głównie ze względu na bardzo wykwintną nazwę.
Przepis w wersji oryginalnej:
"Zmieszaj dwa funty mąki, jeden funt masła, jeden cukru, jeden koryntek, czystych i obsuszonych. Ugnieć na ścisłe ciasto z dwoma jajami, łyżką wody z kwiatu pomarańczy, łyżką wody różanej, łyżką wina słodkiego, łyżką brandy. Polej na omączoną blachę; pieką się bardzo szybko."
Przepis w wersji uwspółcześnionej:
15 dag mąki (1 1/4 filiżanki)
szczypta soli
5 dag miękkiego masła (4 łyżki)
5 dag drobnego cukru (1/3 filiżanki)
1 jajko
1/2 łyżeczki soku z pomarańczy
1/2 łyżeczki wody różanej
1 łyżeczka słodkiego białego wina lub sherry
1 łyżeczka brandy
2,5 dag rodzynek (1/4 filiżanki)
Nastaw piekarnik na temperaturę 180 C. Przesiej mąkę do miski, dodaj sól. Wyrób z masłem do otrzymania kruchej konsystencji, dodaj cukier. W miseczce ubij jajko. Dodaj sok, wodę różaną, wino lub sherry i brandy, po czym dokładnie wymieszaj. Stopniowo połącz płynne składniki z suchymi, wyrabiaj, aż ciasto będzie gładkie. Na końcu dodaj rodzynki. Na lekko natłuszczonej blasze formuj z ciasta małe, równe kopczyki o przekroju około dwóch centymetrów, piecz przez 16 - 18 minut, po czym odstaw do ostudzenia. Ciasteczka rautowe pasują do wina i do porannej lub poobiedniej kawy. W czasach georgiańskich podawano je także na przyjęciach, na deser przy kolacji.
W czasie oczekiwania, aż ciasteczka się upieką, ponownie daję się oczarować miłosnym perypetiom sióstr Bennet z Longbourn i ich sąsiadom spędzającym lato w Netherfield: panu Bingley i panu Darcy. Niestety powieść "Duma i uprzedzenie", to lektura podstępna i niebezpieczna, szczególnie, gdy włożyło się ciastka do gorącego piekarnika. Nawet coraz silniejszy zapach pieczonego ciasta nie wystarczył, żeby na czas oderwać się od zawiłych uczuć Jane Bennet i pana Bingley oraz Elizabeth Bennet i pana Darcy.
Finał:
Oryginalne ciasteczka raczej powinny mieć jaśniejszą "cerę", a nie jak po dwutygodniowych wczasach w ciepłych krajach, bez kremu z filtrem. Pomimo wyglądu, smakują dobrze, są kruche, słodkie, ale bez przesady, z wyczuwalnym aromatem brandy i pomarańczy (chyba dlatego, że dodałam spory chlust jednego i drugiego).
Przynajmniej talerzyk się ładnie prezentuje :)
Jane Austen - portret (źródło:Wikipedia)
Jakie panowały wtedy zwyczaje kulinarne, co podawano na eleganckich przyjęciach, a co jadano na co dzień w wiejskich posiadłościach. Na te pytania odpowiadają Maggie Black i Deirdre Le Faye, autorki książki pt. "Książka kucharska Jane Austen".
Jeśli chodzi o rozkład dnia, to trzeba podkreślić, że przede wszystkim jadano o innych porach, niż obecnie, głównie z powodu braku sztucznego oświetlenia. Świece, drwa i wegiel były drogie, dlatego ważne było jak najlepsze wykorzystanie światła dzienego. Śniadanie zazwyczaj zjadano około godziny dziesiątej. Obiad podawano o trzeciej lub czwartej po południu i trwał średnio około dwóch godzin. Latem po jego zakończeniu towarzystwo wybierało się na spacer. Zimą gromadzono się w bawialni, gdzie przy ogniu na kominku rozmawiano, grano w karty albo urządzano zaimprowizowane koncerty i tańce. Około ósmej spożywano lekką kolację, podczas której podawano także ciasto i herbatę.
Współcześni Jane Austen nie mieli oczywiście tak łatwego dostępu do produktów spożywczych, jak obecnie. Głównie korzystano z artykułów lokalnych, zbieranych sezonowo, co z jednej strony miało swoje dobre strony, bo jadano świeże plony, jednak z drugiej strony bardzo ograniczało dobór potraw.
Powszechnie znany angielski obyczaj picia herbaty o godzinie piątej, to nowość wprowadzona w epoce edwardiańskiej, czyli w czasie panowania syna królowej Wiktorii (1900 - 1910), o ściśle określonej funkcji towarzyskiej.
Za czasów Jane Austen nie wydawano poradników kulinarnych, więc najczęściej posługiwano się przepisami, zapisanymi ręcznie, które przechodziły z pokolenia na pokolenie.
Z licznych propozycji zawartych w www. książce wybieram "Lane ciastka rautowe", głównie ze względu na bardzo wykwintną nazwę.
Przepis w wersji oryginalnej:
"Zmieszaj dwa funty mąki, jeden funt masła, jeden cukru, jeden koryntek, czystych i obsuszonych. Ugnieć na ścisłe ciasto z dwoma jajami, łyżką wody z kwiatu pomarańczy, łyżką wody różanej, łyżką wina słodkiego, łyżką brandy. Polej na omączoną blachę; pieką się bardzo szybko."
Przepis w wersji uwspółcześnionej:
15 dag mąki (1 1/4 filiżanki)
szczypta soli
5 dag miękkiego masła (4 łyżki)
5 dag drobnego cukru (1/3 filiżanki)
1 jajko
1/2 łyżeczki soku z pomarańczy
1/2 łyżeczki wody różanej
1 łyżeczka słodkiego białego wina lub sherry
1 łyżeczka brandy
2,5 dag rodzynek (1/4 filiżanki)
Nastaw piekarnik na temperaturę 180 C. Przesiej mąkę do miski, dodaj sól. Wyrób z masłem do otrzymania kruchej konsystencji, dodaj cukier. W miseczce ubij jajko. Dodaj sok, wodę różaną, wino lub sherry i brandy, po czym dokładnie wymieszaj. Stopniowo połącz płynne składniki z suchymi, wyrabiaj, aż ciasto będzie gładkie. Na końcu dodaj rodzynki. Na lekko natłuszczonej blasze formuj z ciasta małe, równe kopczyki o przekroju około dwóch centymetrów, piecz przez 16 - 18 minut, po czym odstaw do ostudzenia. Ciasteczka rautowe pasują do wina i do porannej lub poobiedniej kawy. W czasach georgiańskich podawano je także na przyjęciach, na deser przy kolacji.
W czasie oczekiwania, aż ciasteczka się upieką, ponownie daję się oczarować miłosnym perypetiom sióstr Bennet z Longbourn i ich sąsiadom spędzającym lato w Netherfield: panu Bingley i panu Darcy. Niestety powieść "Duma i uprzedzenie", to lektura podstępna i niebezpieczna, szczególnie, gdy włożyło się ciastka do gorącego piekarnika. Nawet coraz silniejszy zapach pieczonego ciasta nie wystarczył, żeby na czas oderwać się od zawiłych uczuć Jane Bennet i pana Bingley oraz Elizabeth Bennet i pana Darcy.
Finał:
Oryginalne ciasteczka raczej powinny mieć jaśniejszą "cerę", a nie jak po dwutygodniowych wczasach w ciepłych krajach, bez kremu z filtrem. Pomimo wyglądu, smakują dobrze, są kruche, słodkie, ale bez przesady, z wyczuwalnym aromatem brandy i pomarańczy (chyba dlatego, że dodałam spory chlust jednego i drugiego).
Przynajmniej talerzyk się ładnie prezentuje :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































