Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 lipca 2014

SAŁATKA WALDORF-ASTORIA

Waldorf-Astoria, to znany z luksusu nowojorski hotel, położony na Manhattanie. Początkowo były to dwa hotele. Właścicielem pierwszego, otwartego w 1893, był William Waldorf Astor. Drugi należał do jego kuzyna, Johna Jacoba Astora IV i został otwarty w 1897. Nazwa powstała z połączenia nazwiska właścicieli i nazwy miejscowości, z której pochodzili. Obecnie hotel należy do sieci Hilton (oficjalną nazwą hotelu jest The Waldorf=Astoria Hotel).

(źródło wikipedia)

Swoją sławę hotel zawdzięcza nie tylko architekturze i wykwintnemu wyposażeniu, ale także znakomitej kuchni, w szczególności wymyślonej na przełomie XIX i XX wieku przez ówczesnego szefa kuchni Szwajcara Oskara Tschirky sałatce Waldorf-Astoria. Na przestrzeni lat powstało wiele wersji sałatki, ale trzy składniki pozostały niezmienne: seler, jabłko i orzechy włoskie. Mało kogo stać na pobyt w hotelu Waldorf-Astoria, ale przygotować i cieszyć się smakiem sałatki Waldorf-Astoria może każdy. Skorzystam z przepisu pochodzącego z książki Hanny Szymanderskiej "Dania z anegdotą".

Przepis:

2 jabłka (twarde i kwaśne)
1 średnia bulwa selera
2 łyżki posiekanych orzechów włoskich
250 gram gotowanej piersi z kurczaka
3 łyżki wina (madera)
3/4 szklanki majonezu
łyżka soku z cytryny
sól, pieprz
1 pomarańcza
kilka liści sałaty
kilka listków natki pietruszki



Myjemy seler, wrzucamy na lekko osolony wrzątek i gotujemy 5 minut. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą i osuszamy. Obieramy i kroimy w cienkie słupki, następnie skrapiamy 2 łyżkami wina.


Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne, kroimy w słupki, skrapiamy sokiem z cytryny i 1 łyżką wina.


Kurczaka kroimy w paski, orzechy prażymy na rozgrzanej suchej patelni. Wszystkie składniki łączymy.


Dodajemy majonez, sól i pieprz do smaku. Wkładamy na kilka minut do lodówki. W tym czasie obieramy pomarańczę i dzielimy na cząstki.


Na talerzu rozkładamy liście sałaty, na wierzch układamy sałatkę, dekorujemy cząstkami pomarańczy i natką pietruszki.


Smakuje i wygląda świetnie :)
Smacznego :)

czwartek, 17 lipca 2014

HISZPAŃSKI CHŁODNIK - GAZPACHO

Lato w pełni. Za oknem soczysta zieleń, błękit nieba i dużo słońca. Temperatura idzie w górę, a apetyt w dół. Nie mamy ochoty na ciężkie, kaloryczne dania. A może chłodnik...
W gorącej i suchej Hiszpanii w lecie przygotowuje się chłodnik, który zyskał popularność w całym kraju, ale najsłynniejszy jest ten pochodzący z Sewilli. Przepis prawdopodobnie przybył do Andaluzji przed wiekami wraz z pojawieniem się Arabów. Gazpacho po arabsku znaczy "zmoczony chleb". Od tego czasu powstało wiele różnych wersji tej zupy, ale w każdej podstawę stanowią pomidory, czosnek i oliwa.
Ja skorzystam z receptury zamieszczonej przez Hannę Szymanderską w bardzo interesującej książce pt. "Dania z anegdotą".


Przepis:
na 4 porcje

1 mały ogórek
400 gram mięsistych pomidorów
200 gram pszennej bułki (bez skórki)
3 ząbki czosnku
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka soli
2 łyżki octu winnego
2 łyżki oliwy z oliwek
2 szklanki przegotowanej zimnej wody
pieprz


Pomidory nacinamy na krzyż na końcach, następnie najlepiej je sparzyć lub włożyć do gotującej się wody na 30 sekund. Obieramy pomidory ze skórki, kroimy na ćwiartki i usuwamy pestki. Obieramy ogórka, kroimy na plasterki, bułkę kroimy w kostkę. Obieramy czosnek, przeciskamy przez praskę. Wszystkie składniki miksujemy z solą, koncentratem pomidorowym, octem i oliwą. Dodajemy pieprz do smaku. Wlewamy wodę, chwilę jeszcze miksujemy. Wstawiamy do lodówki na około godzinę. Jeśli nie mamy czasu na czekanie, możemy dodać trochę mniej wody i kilka kostek lodu.


Zupę podajemy w miseczkach lub talerzach. Osobno podajemy dodatki jakie lubimy, np. pokrojoną cebulę, ogórki, paprykę, oliwki, grzanki...
Gazpacho orzeźwia, a co ważne uzupełnia minerały, które w czasie upałów "wyparowują" przez naszą skórę :)


Smacznego :)

sobota, 12 lipca 2014

GRUSZKI Z UMBRII

Umbria to górzysty region leżący w środkowej części Włoch. Po 1000 dniach w Wenecji i 1000 dniach w Toskanii, amerykańska pisarka Marlena de Blasi przenosi się z mężem do sąsiadującej z Toskanią Umbrii. Zamieszkują w miasteczku Orvieto, zawiązują nowe przyjaźnie, poznają kolejne zwyczaje kulinarne i lokalne przypowieści.


Mnie najbardziej podoba się wzruszająca opowieść o łzach Etrusków, mieszkańców tych terenów w czasach przedrzymskich. Każda kobieta, mężczyzna i dziecko miało małe naczynie na łzy. Płaczący Etrusk sięgał po wazonik z terakoty, przystawiał do oka i zbierał łzy. Starożytni wierzyli, że skapują z duszy, która topnieje, więc kto je ronił, tracił także duszę. Do zebranych łez dodawali olejki wonne, pokruszone fiołki albo płatki róż. W ten sposób uzyskiwali perfumy, żeby namaścić nimi tych, których kochali. Można powiedzieć, że oddawali duszę za miłość.

Książka oprócz ciekawych historii, zawiera też przepisy na tradycyjne dania z regionu Umbrii. Wybieram przepis na smażone gruszki z serem.

Przepis:

dla 3 osób

3 gruszki
3 łyżki masła
2 łyżki oliwy
1/3 szklanki mąki kukurydzianej
1/2 szklanki wina Orvieto classico lub innego białego półwytrawnego wina
1/4 szklanki miodu najlepiej gryczanego
150 gramów sera pecorino lub innego słonawego sera (ja dodałam trochę oscypka i sera pleśniowego)
pieprz i sól


Gruszki kroimy na pół i obieramy ze skórki (gniazda nasienne zostawiamy). Mąkę wsypujemy na płaski talerzyk. Na patelni rozgrzewamy oliwę i 2 łyżki masła. Czekamy, aż masło się zapieni, wtedy połówkę gruszki od przeciętej strony przyciskamy do mąki, tak aby na powierzchni gruszki pozostała przyklejona cienka warstwa mąki, następnie kładziemy przeciętą stroną na patelnię i posypujemy pieprzem i solą.

Po kolei kładziemy wszystkie gruszki (nie powinny się stykać). Smażymy około pięciu minut, odwracamy solimy i pieprzymy tak jak poprzednio.

Czekamy pięć minut, przekładamy po dwie połówki na każdy talerz, wokół gruszek układamy po dwa plasterki sera. Na patelnię wlewamy wino, zwiększamy ogień, chwilę mieszamy i czekamy około 2 minuty, aż wino odparuje. Patelnię zdejmujemy z ognia, wkładamy pozostałą łyżkę masła i miód, mieszamy, żeby miód się zrobił płynny i polewamy gruszki i ser na talerzach.


To danie przede wszystkim dla wielbicieli słono-słodkich smaków. Ale myślę, że innym też przypadnie do gustu. Ja bardzo polubiłam gruszki z Umbrii.

czwartek, 12 czerwca 2014

DRINK

Bez jedzenia człowiek może wytrzymać nawet kilka tygodni, ale bez picia może przetrwa kilka dni, jeśli będzie mieć szczęście. Ważniejsze od ugaszenia pragnienia jest tylko oddychanie.
Przysłowie z czasów rzymskich mówi: „Łaźnie, wino i seks rujnują nasze życie, ale cóż byłoby warte życie bez łaźni, wina i seksu”. W starożytnym Egipcie mawiano, że człowiek szczęśliwy ma usta pełne piwa.
Napoje nie tylko gaszą pragnienie, ale też dostarczają przyjemności. Odpowiedni trunek może dodatkowo wzbogacić smaczny posiłek. A smaczny drink może wpłynąć na przyjemną atmosferę towarzyską. W sezonie letnim, z owoców i wina możemy przygotować smakowity koktajl, czyli „kruszon”. Nazwa pochodzi od francuskiego słowa „cruchon” oznaczającego dzbanek. Angielska nazwa, to „bowl”, czyli misa.

Kruszon zdobył popularność w XIX w. W przepisie podanym przez Lucynę Ćwierczakiewiczową w książce pt. „365 obiadów” wykorzystuje się pomarańcze i cytryny. Jednak, biorąc pod uwagę, że mamy pełnie sezonu truskawkowego, proponuję własny przepis na kruszon truskawkowy.

Przepis:

butelka lekkiego białego wina półsłodkiego
30 dag truskawek
sok z połowy cytryny
1 łyżka konfitury truskawkowej lub ananasowej (opcjonalnie)


Truskawki obrać z ogonków, umyć, wsypać do szklanego dzbanka lub misy. Następnie zalać schłodzonym w lodówce winem, dodać sok z cytryny, wymieszać delikatnie, przelać do dzbanka lub wazy i podawać. Można też użyć wina półwytrawnego, ale wtedy trzeba dodać trochę cukru.
Kruszon ma bardzo orzeźwiający smak, można go przygotować także z malin lub mieszany, np. malinowo-truskawkowy, truskawkowo-ananasowy.



Moda na drinki pojawiła się w XIX w. w Stanach Zjednoczonych i szybko zawitała również do Europy. Od tego czasu kilka drinków osiągnęło status nie tylko klasycznych, ale nawet kultowych: Martini, Manhattan, czy Daiquiri. Można je zamówić w niemal każdym barze na całym świecie. Ale można je również bez trudności przygotować w domu, żeby spróbować, czy nam smakuje. Ostrzegam, to nie są drinki dla grzecznych dziewczynek, są męskie i mocne.

Receptury, z których korzystam znajdują się w książce pt. „Kuchnia prababci” napisanej przez Elizabeth Gilbert, autorkę bestsellerowej powieści „Jedz, módl się, kochaj”, na podstawie przepisów swojej prababki Margaret Yardley Potter.


Martini Dry (wytrawne)- ulubiony drink Jamesa Bonda, choć on preferował wódkę, a w oryginalnym przepisie używa się ginu.

Przepis:

gin
wytrawny wermut
oliwki zielone
lód

Generalne proporcje 3 części ginu i 1 część wytrawnego wermutu (najlepiej Martini). Na jeden drink 30 ml ginu i 10 ml wermutu wlać do dzbanka lub szklanki, w którym znajduje się kawałek lodu wielkości jajka. Dobrze wymieszać,wyjąć lód, wlać do kieliszka, dodać zieloną oliwkę. W wersji delikatniejszej wytrawny wermut zastępuje się słodkim.


Manhattan – nazwa pochodzi oczywiście od najsłynniejszej dzielnicy Nowego Jorku.

Przepis:

whisky żytnia
słodki wermut
wisienki

Generalne proporcje 3 części żytniej whisky i 1 część słodkiego wermutu. Na jeden drink 30 ml whisky i 10 ml wermutu wlać do naczynia i wstrząsnąć, przelać do kieliszka i dodać kandyzowaną wisienkę. W wersji wytrawnej słodki wermut zastępuje się wytrawnym.


Daiquiri – pochodzi z Kuby. Był to jeden z ulubionych drinków Ernesta Hemingwaya, którego podobno często nadużywał.

Przepis:

limonka
cukier puder
biały rum
kostki lodu

1 łyżeczkę cukru pudru rozpuścić w soku z jednej limonki, dodać 30 ml rumu najlepiej Bacardi, delikatnie zamieszać, wlać do kieliszka z kostkami lodu. Ozdobić wisienką lub skórką limonki/cytryny.


Finał:

Po skostowaniu wsytkich napitków czuje się baaaardzooooo dobze, tylko w głowie trosku sumi :) Kruson mój numero uno :)

wtorek, 10 czerwca 2014

PAPRYKA I MELON

Papryka i melon to główne składniki obiadowej inspiracji, pochodzącej z kuchni Austro-Węgier. Danie główne - „Paprikas csirke”, czyli paprykarz z kurczaka to klasyczna potrawa łącząca w sobie to co nasi bratankowie lubią najbardziej: mięso, papryka, smalec, śmietana i pomidory.

Melon to podstawowy składnik lekkiego deseru w postaci sałatki owocowej, podawanej w stolicy cesarstwa, nad modrym Dunajem.

Przepisy znalazłam w książce Roberta Makłowicza pt. „CK kuchnia”, zawierającej informacje o potrawach popularnych na przełomie XIX i XX wieku na terenie monarchii Austro-Węgierskiej.



Danie główne - paprykarz z kurczaka.

Przepis:

1 kurczak
100 gram cebuli
2 obrane ze skórki pomidory
2 strąki czerwonej papryki
szklanka śmietany
70 gram smalcu
łyżka słodkiej papryki w proszku
sól, pieprz


Pokrojonego na kawałki kurczaka, solimy i odstawiamy na godzinę. Posiekaną cebulę rumienimy na smalcu, wkładamy kurczaka, obsmażamy z obu stron, dodajemy 2 łyżki wody, paprykę w proszku i dusimy około pół godziny pod przykryciem. Następnie dodajemy oczyszczoną z nasion i pokrojoną w paski paprykę oraz pomidory i dusimy do miękkości. Pod koniec duszenia dodajemy posoloną śmietanę i pieprz do smaku. Jeszcze przez chwilę dusimy i podajemy.


Tradycyjnie paprykarz podaje się z kluseczkami galuska, ale pasuje też ryż. Kurczak jest bardzo miękki, a sos słodko-paprykowy. Danie wydaje się bardzo łagodne, jak na węgierskie standardy, a to dlatego, że Węgrzy podają osobno ostrą pastę paprykową i każdy może doprawić sobie paprykarz tak jak lubi.


Deser - sałatka z melona.

Przepis:

1 duży melon
kubek poziomek
2 brzoskwinie
pół szklanki rumu
150 gram cukru pudru
szklanka śmietanki


Melon przepoławiamy, czyścimy z pestek, kroimy w plastry, te zaś obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, a następnie oprószamy cukrem i polewamy rumem. Dodajemy poziomki oraz obrane ze skórki i pokrojone w kostkę brzoskwinie. Sałatkę ostrożnie mieszamy, przekładamy do salaterki, przykrywamy śmietanką ubitą na sztywno z cukrem.



Z braku poziomek dodałam borówki amerykańskie i wybrałam wersje dietetyczną , czyli bez bitej śmietany. Te zmiany nie wpłynęły negatywnie na całość sałatki. Jest to bardzo przyjemny, lekki i orzeźwiający deser, a rumowa nutka dodaje trochę egzotyki.


A po obiedzie mała drzemka, żeby się wszystko w brzuszku dobrze ułożyło :)

sobota, 7 czerwca 2014

KANAPKA Z...

Kanapka z serem, kanapka z jajkiem, kanapka z kiełbasą, itd. Trudno wymienić wszystkie możliwości. Każdy ma jakąś ulubioną wersję. Jeśli szukacie, tak jak ja innego pomysłu, to proponuję dla odmiany pastę z wędzonego pstrąga.

Kuchnia włoska nie kojarzy się z wędzonymi rybami, a jednak jak się okazuje jest tak różnorodna, że nawet wędzone ryby znajdują się w jej repertuarze.
Przepis pochodzi z książki „Smaki północnej Italii” amerykańskiej pisarki Marleny de Blasi, z rozdziału poświęconego regionowi Friuli (Wenecja Julijska).


Przepis:

340 gram filetu z wędzonego pstrąga
6 łyżek miękkiego masła
1 jabłko z gatunku Granny Smith, obrane, bez gniazd nasiennych i pokrojone na cienkie plasterki
1/2 małej cebuli najlepiej czerwonej obranej i pokrojonej na cienkie plasterki
starta skórka z 1 cytryny
2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
2 łyżki koniaku
zmielony pieprz

Zmiksuj pstrąga z masłem, dodaj pozostałe składniki i miksuj, aż uzyskasz gładką pastę. Dodaj sok z cytryny, pieprz – według uznania. Przełóż pastę do miski, przykryj filią i odstaw na kilka godzin do lodówki. Podawaj z chlebem lub grzankami.



Finał:

Pasta jest bardzo lekka pomimo sporej ilości masła. Pstrąg ma delikatny smak, więc pasta również nie ma przytłaczającego aromatu wędzonej ryby. Bardzo fajna propozycja na letnią kolację, szczególnie z grzankami :) Można jeszcze dodać kilka listków mięty.


środa, 4 czerwca 2014

KONFITURA TRUSKAWKOWA

Słodki smak lata zamknięty w słoiczku. Oczami wyobraźni widzę, jak w ponury listopadowy wieczór otwieram konfiturę truskawkową i polewam nią porcję lodów waniliowych, a wierzch posypuję startą gorzką czekoladą. Taki deser od razu poprawia nastrój, nawet w czasie deszczowej jesieni.
Prosty przepis na konfiturę truskawkową znajduję w książce pt. „Kuchnia prababci” napisanej przez amerykańską pisarkę Elizabeth Gilbert, autorkę bestsellerowej powieści „Jedz, módl się, kochaj”, sfilmowanej w 2010 r., z Julią Roberts w roli głównej.
Margaret Yardley Potter prababka Elizabeth Gilbert, przez ponad 20 lat pisała własną książkę kulinarną opierając się na doświadczeniach zdobytych, jako pani domu oraz dziennikarka prowadząca kolumnę kulinarną w lokalnej gazecie.


Przepis:

Konfitura truskawkowa zawiera większe kawałki owoców i nie jest tak gęsta jak dżem. Należy obrać 600 gramów truskawek, włożyć do cedzaka i delikatnie opłukać pod bieżącą wodą. Następnie delikatnie przelać 1 litrem wrzącej wody. Owoce odsączyć, włożyć do garnka z 1 szklanką cukru i gotować przez 5 minut. Nie mieszać, tylko potrząsać garnkiem. Dodać 2 szklanki cukru i gotować na małym ogniu przez 15 minut, bez mieszania. Zdjąć z ognia i zostawić do następnego dnia, po czym wlać do wygotowanych słoiczków, zamknąć i uszczelnić stopioną parafiną.




Finał:

Konfitura jest bardzo słodka, myślę, że nie zaszkodziłoby dodać trochę soku z cytryny. Trochę się obawiałam, czy bez pasteryzowania i uszczelniania parafiną przetrwa kilka miesięcy, dlatego korzystając z rad Lucyny Ćwierczakiewiczowej, brzeg każdego słoika i nakrętkę zamoczyłam w alkoholu. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i w czasie jesiennej chandry będę mogła cieszyć się smakiem lata :)


sobota, 31 maja 2014

KURCZAK MARENGO

Potrzeba matką wynalazków. To przysłowie świetnie ilustruje okoliczności powstania przepisu na kurczaka Marengo. Otóż letniego popołudnia 14 czerwca 1800 r. Napoleon triumfował w bitwie pod Marengo. Po zwycięstwie nad Austriakami cesarz powrócił głodny i zażądał kolacji. Niestety wozy z prowiantem jeszcze nie dotarły na miejsce i kucharz cesarza Dunand musiał bardzo szybko zaimprowizować posiłek. Udało mu się zdobyć kurczaka, dwa jajka, kilka pomidorów i raka z pobliskiego strumienia. W torbie nosił podręczny zapas oliwy, czosnek i kawałek chleba, nóż i butelkę wina. W manierce pozostało mu trochę koniaku, który postanowił też wykorzystać i zabrał się do pracy. Efekt tak zasmakował Napoleonowi, że danie na stałe zagościło w jego jadłospisie. I nie tylko w jego, bo jest to potrawa popularna zarówno w kuchni włoskiej, jak i francuskiej.

Przepis, który wypróbuję pochodzi z książki „Smaki północnej Italii” amerykańskiej pisarki Marleny de Blasi, która opowiada o tradycyjnych potrawach przygotowywanych w północnych regionach Włoch. Kurczak Marengo znajduje się w rozdziale poświęconym Piemontowi.


Przepis:
(na 6 osób)

1 1/2 szklanki oliwy
6 udek kurczaka, opłukanych w osolonej wodzie i osuszonych papierowym ręcznikiem
3 podwójne piersi kurczaka, opłukane w osolonej wodzie i osuszone papierowym ręcznikiem
sól i pieprz
1 szklanka białego wina
4 posiekane ząbki czosnku
6 pomidorów, obranych i posiekanych
1/4 szklanki koniaku
6 kromek chleba najlepiej z mąki gruboziarnistej
6 jajek
12 krewetek (raki raczej trudno spotkać)


Podgrzej na patelni 1/2 szklanki oliwy i na gorącej obsmaż kawałki kurczaka na złoto. Posyp solą i pieprzem, polej 1/2 szklanki wina, przykryj i duś na małym ogniu około 30 minut. Przełóż kurczaka na półmisek. Do sosu na patelni dodaj czosnek, pomidory, 1/2 szklanki wina, koniak, sól i pieprz, duś na małym ogniu około 20 minut. Włóż kurczaka z powrotem na patelnię i podgrzej. W czasie gotowania sosu, w małym rondlu rozgrzej resztę oliwy, obsmaż chleb, przyrumieniając na złoto z obu stron. Przełóż na talerze. Wbij dwa jajka na patelnię i usmaż około 2 minut (na sadzone), przełóż na chleb, usmaż pozostałe jajka. Na końcu w tym samym rondlu podsmaż przez minutę krewetki. Na talerze dodaj kurczaka, polej sosem, dodaj krewetki.

Ja przygotowałam danie z połowy składników. W przepisie nie było żadnej surówki. Zastanawiałam się co będzie pasować i zdecydowałam się na bardzo prostą sałatę:
jedną sałatę rzymską umyj, osusz i porwij na małe kawałki. Około 6 – 7 truskawek umyj, pokrój na ćwiartki, poukładaj na sałacie i całość skrop obficie octem balsamicznym.


Finał:

Nie dziwi mnie, że danie tak smakowało cesarzowi Napoleonowi. Kurczak jest soczysty, sos delikatny, a jednocześnie urozmaicony przez niebanalne połączenie czosnku, pomidorów, krewetek i aromatu wina z koniakiem. Dzięki chlebowi i jajkom czujemy się bardzo syci. Sałata dodaje świeżości całemu daniu.


środa, 28 maja 2014

PERSKA ZUPA Z SOCZEWICY

Sok z granatów, syrop z płatków róży damasceńskiej, orzechy oraz aromatyczne przyprawy, to kwintesencja kuchni perskiej. Czyż to nie brzmi ekscytująco?
Chęć bliższego jej poznania wiąże się z książką Marshy Mehran, pt. „Zupa z granatów”. Autorka urodziła się w Teheranie, ale dorastała w Argentynie, dokąd jej rodzice uciekli z Iranu po rewolucji islamskiej. Jest to ciepła i pełna humoru opowieść o trzech siostrach, które podobnie jak autorka, uciekły z ogarniętego rewolucją Iranu i osiedliły się w małym irlandzkim miasteczku, otwierając egzotyczną Cafe Babilon. Wspaniała mieszanka perskich przypraw i irlandzkich charakterów tworzy bardzo udaną lekturę. Dodatkowym bonusem dla miłośników gotowania jest 13 przepisów na tradycyjne dania kuchni perskiej. Planowałam przygotowanie tytułowej zupy z granatów, ale z braku soku z tych owoców, na razie wypróbuję przepis na zupę z soczewicy.


Soczewica to roślina strączkowa, bardzo popularna wśród wegetarian, w których diecie z powodzeniem zastępuje mięso, z uwagi na dużą zawartość białka. Lista dobroczynnych składników, które zawiera jest długa: jest to m.in. kwas foliowy, wapń, fosfor, magnez oraz żelazo. Ponadto soczewica ma bardzo niski indeks glikemiczny i z powodzeniem może być stosowana podczas diet.

(źródło wikipedia)

Przepis:

2 szklanki czerwonej soczewicy
7 posiekanych cebul
7 wyciśniętych ząbków czosnku
1 łyżeczka kurkumy
4 łyżeczki mielonego kminku
oliwa z oliwek
7 szklanek rosołu z kury
3 szklanki wody
sól
2 łyżeczki ziaren czarnuszki (można zastąpić pieprzem)


Soczewicę wsypać do rondla, zalać wodą, zagotować, dusić bez przykrycia przez 9 minut. Odstawić. W wysokim garnku usmażyć na złoto na oliwie 6 posiekanych cebul, czosnek, kurkumę i kminek. Dodać soczewicę, rosół i wodę. Posolić, doprawić czarnuszką lub pieprzem do smaku. Doprowadzić do wrzenia, po czym gotować na małym ogniu pod przykryciem przez 40 minut. Resztę cebuli przesmażyć na oliwie, żeby była chrupka, ale nie przypalona. Posypać porcję zupy cebulą.


Finał:

Na próbę użyłam połowy składników. Zupa jest bardzo pożywna, ma delikatny słodkawy smak soczewicy i cebuli, przełamany nutą czosnku, kminku i kurkumy. Na pewno będzie smakować wielbicielom cebuli. Następnym razem wprowadzę małą poprawkę i dodam troszkę więcej soczewicy i troszkę mniej cebuli. Zupa z granatów przede mną, ale pierwsze koty za płoty z kuchnią perską zaliczone :)

niedziela, 25 maja 2014

MAKARON Z SOSEM POMIDOROWYM

Powracam do Toskanii. Tym razem inspiracja pochodzi z „Dziennika toskańskiego” autorstwa Tessy Capponi-Borawskiej. Jako rodowita Włoszka, urodzona w pałacu we Florencji, w starej arystokratycznej rodzinie, opisuje Toskanię z wielką czułością, ale patrząc z perspektywy cudzoziemki, biorąc pod uwagę, że ponad 20 lat temu opuściła swój rodzinny zakątek i zamieszkała w Warszawie.
Jest to podróż sentymentalna, powrót do czasów dzieciństwa i młodości, do ukochanych miejsc, zabytków, a także do świata smaków i zapachów.

Opowieści przeplatane są przepisami na potrawy i przysmaki podawane na rodzinnym stole oraz w knajpkach i restauracjach Toskanii, nie zawsze popularnych wśród turystów, co według mnie jest zaletą.

Szukając czegoś prostego, a zarazem typowo włoskiego, wybieram przepis na makaron z sosem pomidorowym. Klasyka kuchni, oparta na prostych świeżych składnikach dobrej jakości. Ta wersja jest jeszcze szybsza w przygotowaniu od tradycyjnej, bo sosu nie trzeba gotować :))


Przepis:
na 6 osób

60 dag krótkiego makaronu (penne lub fusilli)
1 kg świeżych dojrzałych pomidorów
2 pęczki świeżej bazylii
10 dag tartego parmezanu
2 – 3 duże ząbki czosnku
sól, pieprz, oliwa z oliwek


Pomidory obrać, pokroić na kawałki. Zmiksować z bazylią, czosnkiem, parmezanem i oliwą. Dodać sól i pieprz. Przelać do dużej miski. Ugotować makaron. Odcedzić, wymieszać od razu z sosem i podawać.

Według mnie najłatwiej obrać pomidory, jeśli natniemy na krzyż końcówki i włożymy pomidory na minutę do wrzącej wody. Po wyjęciu skórka sama odchodzi.


Finał:

Przygotowanie zajmuje tyle czasu, co ugotowanie makaronu, czyli najwyżej kilkadziesiąt minut. Potrawa ma fantastyczny smak wynikający z połączenia pomidorów, bazylii i czosnku, dodatkowo podkreślony serem. Można powiedzieć, że to taki włoski „fast food”, ale w przeciwieństwie do innych tego typu dań jest pyszny i zdrowy.